KULTURA W DŁONI: „Stojąc na ramionach kociaków”. Powrót do świata „Chłopaków z baraków”

0
KULTURA W DŁONI (2)

Fani kultowego serialu „Chłopaki z baraków” (Trailer Park Boys) doczekali się kolejnej odsłony historii swoich ulubionych bohaterów. Film „Stojąc na ramionach kociaków” (Standing on the Shoulders of Kitties) przenosi widzów ponownie do świata charakterystycznego, półdokumentalnego humoru, który przez lata zdobył ogromną popularność i wygenerował niezliczoną liczbę internetowych memów oraz viralowych cytatów.

Produkcja koncentruje się na postaci Bubblesa, jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów uniwersum. Tym razem jego marzeniem staje się kariera muzyczna. Razem ze swoim zespołem The Shitrockers wyrusza w europejską trasę koncertową, która – przynajmniej w teorii – ma być życiową szansą na sukces. Jak można się jednak domyślać, w świecie „Chłopaków z baraków” nawet najlepszy plan szybko zamienia się w serię absurdalnych sytuacji.

Film zachowuje charakterystyczną konwencję paradokumentu, która od początku była znakiem rozpoznawczym tej serii. Kamera śledzi bohaterów w stylu reportażowym, a sceny pełne są improwizowanego humoru i sytuacyjnych gagów. To właśnie ta forma sprawia, że produkcja nadal działa na fanów – nawet jeśli fabuła pozostaje stosunkowo prosta.

Dużym atutem dla polskich widzów jest lektorska interpretacja Rafała Walentowicza, który od lat kojarzony jest z polską wersją „Chłopaków z baraków”. Jego charakterystyczny sposób czytania dialogów wzmacnia komediowy klimat produkcji. Właśnie dzięki takim detalom kultowe już powiedzonka bohaterów – jak choćby słynne „kurde faja” – ponownie wywołują salwy śmiechu.

Pod względem wizualnym film nie oferuje jednak niczego wyjątkowego. Produkcja pozostaje wierna stylistyce serialu – surowej, momentami wręcz amatorskiej, co dla jednych jest elementem uroku serii, a dla innych może być pewnym ograniczeniem.

„Stojąc na ramionach kociaków” nie próbuje zmieniać formuły, która przez lata przyciągała widzów. To raczej ukłon w stronę fanów i kolejna porcja charakterystycznego humoru z Sunnyvale. Jeśli ktoś zna i lubi świat „Chłopaków z baraków”, prawdopodobnie będzie się dobrze bawił. Dla nowych widzów może to być jednak produkcja dość hermetyczna.

Ocena: 7/10
Prosta, momentami absurdalna komedia dla fanów uniwersum „Chłopaków z baraków”. Bez wizualnych fajerwerków, ale z dużą dawką charakterystycznego humoru i sentymentu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *