ŚLADAMI PRZESZŁOŚCI: Luty 1945 roku – zdobycie Bartenstein i upadek miasta
Na przełomie stycznia i lutego 1945 roku Warmia i Mazury znalazły się w centrum jednej z najkrwawszych faz ofensywy wschodniopruskiej Armii Czerwonej. Jednym z miast, które stały się areną ciężkich walk, były Bartoszyce, wówczas niemiecki Bartenstein. Walki o miasto, toczone od końca stycznia do pierwszych dni lutego, doprowadziły do jego niemal całkowitego zniszczenia i przesądziły o losie lokalnej społeczności.
Bartenstein miał istotne znaczenie strategiczne. Był ważnym węzłem drogowym i kolejowym, umożliwiającym komunikację z Królewcem oraz innymi miastami Prus Wschodnich. Z tego względu niemieckie dowództwo pozostawiło w mieście garnizon, który – mimo pogarszającej się sytuacji na froncie – miał opóźniać marsz wojsk sowieckich. Obrona opierała się na improwizowanych umocnieniach, punktach oporu rozmieszczonych w zabudowie miejskiej oraz wykorzystaniu naturalnych przeszkód terenowych, w tym doliny Łyny.
Na początku lutego 1945 roku miasto było już częściowo okrążone. Sowieckie raporty wojskowe wskazują, że oddziały niemieckie stopniowo wycofywały się z północno-wschodnich rejonów, jednak w samym Bartenstein nadal stawiały silny opór. Szczególnie zacięte walki toczyły się na południowych i południowo-wschodnich obrzeżach miasta, gdzie Niemcy wykorzystali zabudowania mieszkalne jako punkty ogniowe, obsadzone karabinami maszynowymi i moździerzami.
Noc z 3 na 4 lutego 1945 roku okazała się przełomowa. Z zachowanych relacji i raportów wynika, że Armia Czerwona zdecydowała się na działania rozpoznawcze i uderzenie bez klasycznego przygotowania artyleryjskiego, licząc na element zaskoczenia. Po przełamaniu obrony na południowym skraju miasta do walk włączyły się główne siły, które rozpoczęły szturm uliczny. Zabudowa Bartenstein – gęsta, murowana, z wąskimi ulicami – sprzyjała obronie, ale jednocześnie potęgowała skalę zniszczeń.
Walki uliczne miały wyjątkowo brutalny charakter. Każda kamienica mogła stać się punktem oporu, a kolejne ulice przechodziły z rąk do rąk. W relacjach pojawiają się opisy pożarów, eksplozji pocisków moździerzowych oraz chaosu panującego wśród wycofujących się oddziałów niemieckich. Jednocześnie w piwnicach i schronach przebywali cywile – głównie kobiety, dzieci i osoby starsze – którzy nie zdążyli lub nie mieli możliwości ucieczki z miasta.
Szczególne znaczenie miały walki w rejonie dworca kolejowego. Zgromadzone tam składy kolejowe, przygotowane do ewakuacji sprzętu wojskowego i transportu, nigdy nie opuściły miasta. Zajęcie tego obszaru przez wojska sowieckie ostatecznie odcięło Niemcom możliwość zorganizowanego odwrotu w kierunku Królewca. Był to moment, który przesądził o upadku Bartenstein.
Nad ranem 4 lutego 1945 roku opór niemieckiego garnizonu zaczął słabnąć. Pojedyncze grupy żołnierzy wychodziły z ukrycia, inne próbowały przedzierać się na zachód. Miasto zostało zdobyte, lecz cena była ogromna. Według powojennych szacunków zniszczeniu uległo około 60 procent zabudowy Bartoszyc. Historyczne centrum, zabudowa mieszkalna i infrastruktura miejska zostały w dużej mierze obrócone w ruinę.
Zdobycie Bartenstein oznaczało koniec miasta w jego przedwojennej formie. Dla dotychczasowych mieszkańców był to początek dramatu: ucieczek, śmierci, wysiedleń i zerwania ciągłości społecznej. Dla nowych władz – punkt wyjścia do budowy powojennych Bartoszyc na gruzach dawnego miasta. Walki z lutego 1945 roku na trwałe wpisały się w krajobraz i historię miejsca, choć przez długie lata funkcjonowały głównie jako lakoniczna data w opracowaniach wojskowych.