WYWIAD TYGODNIA: Julia Żelazek

Dzisiaj mieliśmy zaszczyt porozmawiać z niesamowitą dziewczyną, która w ciągu ostatnich trzech miesięcy zdobyła aż sześć medali walcząc w formule MMA. Jest to niesamowity wyczyn, dlatego zapytaliśmy o kulisy przygotowań, o to, kto jej pomógł w osiągnięciu sukcesu i skąd się wzięła pasja do walk w formule MMA – serdecznie zapraszam na rozmowę z Julią Żelazek.

Redaktor: Dzień dobry. Zacznijmy od początku, czyli skąd u ciebie pojawiło się zainteresowanie do mieszanych sztuk walki? Czy był to jakiś impuls?

Julia: Dzień dobry, a zatem w wieku 8 lat rodzice zapisali mnie na brazylijskie ju-jitsu. Na początku była to dla mnie zabawa i świetne zagospodarowanie czasu po szkole, nikt nie spodziewał się wtedy, że w tym zostanę.

R: Kiedy i dlaczego podjęłaś decyzję o zmianie ju-jitsu na MMA?

J: W wieku 11 lat, trafiłam w internecie na walki zawodniczek UFC, największej federacji MMA na świecie. Od tego momentu starty w MMA stały się moim marzeniem. Coraz więcej się tym interesowałam. Nawet kupiłam rękawice dwa lata wcześniej niż zaczęłam treningi [śmiech]

R: Jak zareagowali na to twoi rodzice?

J: Ku zdziwieniu wielu osób, są za tym i bardzo mnie wspierają. Zarówno rodzice jak i siostra. To dzięki tej trójce wspaniałych mogę się ciągle rozwijać. Poświęcają mi wiele czasu chociażby na dojazdy na treningi czy zawody. Poświęcają też wiele uwagi, pieniędzy i wiele, wiele innych rzeczy, są dla mnie naprawdę ogromnym wsparciem i zawsze stoją za mną murem.

R: To bardzo motywujące, ale skupmy się na ostatnich trzech miesiącach. Ciągła walka i pasmo sukcesów. Powiedz, jeśli to nie tajemnica jak przebiegały przygotowania?

J: Intensywnie [śmiech]. Około ośmiu jednostek treningowych w tygodniu. Zaczynając od brazylijskiego ju-jitsu po treningi siłowe.

R: To sporo, a czy w ciągu tych 3-miesięcy treningu przychodziło zwątpienie? Jak sobie z tym radziłaś?

J: Rzadko, kiedy mówi się o tym głośno, ale jak każdy sportowiec mam czasem chwile zwątpienia, chociaż w przeciągu tych trzech miesięcy nie spotkałam się z jakimikolwiek wątpliwościami, nie miałam na to czasu.

R: Trenowałaś pod czujnym okiem Tomasza Kalinowskiego – mistrzem Polski w kickboxingu– jak dużo te treningi wniosły w twój rozwój?

J: Naprawdę wiele. Zarówno pod względem poziomu, jaki reprezentuje Tomek jak i tego, jakim jest człowiekiem. Poza umiejętnościami, jakie mi przekazuje dostaję od niego ogromne wsparcie i masę pozytywnej energii. Wiele razy myślę, jakie mam szczęście, że właśnie takiego trenera spotkałam na swojej drodze.

R: Na treningach poza Tomaszem trenujesz z innymi zawodnikami, co o nich powiesz?

J: Mam dwie takie załogi! Jedna z nich to mój niezawodny Kaliniakteam.pl, gdzie trenuję wraz z Bartkiem Wójcikiem, Olkiem Wójcikiem, Krzyśkiem Sobiszkiem oraz moim niezawodnym Tomkiem Kalinowskim! Drugi skład to klub Submission Kętrzyn, na czele, którego stoi Maciek Sigiel i Wojtek Kuczyński. Tam szkolę się pod względem parteru, panowie spędzają ze mną sporo czasu na macie, wkładają ogrom serducha i poświęcenia w treningi, na które uczęszczam.

R: Dają ci wycisk, a to się przekłada też na efekty. Trenując z takimi zawodnikami ma to większe przełożenie na późniejsze walki?

J: Myślę, że tak. Zawsze przed walką powtarzam sobie, że jeżeli z nimi daję radę i nie wymiękam, to, czemu teraz z dziewczyną fizycznie podobną do mnie mam sobie nie poradzić? Poza tym myślę też, że treningi z facetami naprawdę wiele uczą, przede wszystkim charakteru.

R: Ile czasu poświęcasz na treningi? Jak godzisz to z czasem dla siebie i nauką?

J: Czasem bywa ciężko, ale to głównie przez dojazdy. Mieszkam poza Mrągowem, więc dojazd na trening do Mrągowa czy też do Kętrzyna zajmuje sporo czasu. Jeśli chodzi o naukę staram się, aby nigdy nie schodziła na drugi plan, dlatego często wstaję o godzinie 4:00 by się uczyć.

R: Powiedz gdzie widzisz siebie za rok? Dwa lata?

J: Czas pokaże, aczkolwiek sądzę, że nadal na sali treningowej.

R: Przyglądając się twoim sukcesom, poświęceniu i walce widzę podobieństwa do Joanny Jędrzejczyk. Czy chciałabyś iść jej drogą i zawalczyć, jako zawodniczka UFC?

J: Jest to moim marzeniem, więc oczywiście, że chcę. Wiem, że z ciężką pracą i wiarą w siebie jest to możliwe, dlatego będę do tego dążyć.

R: Gdzie będziemy mogli zobaczyć twój najbliższy sportowy występ?

J: Aktualnie sezon startowy dobiega końca, więc od startów planuję dwumiesięczną przerwę, dlatego najbliższe zawody, jakie planuję odbędą się w październiku, a będą to Mistrzostwa Europy MMA.

R: Pewnie część osób po przeczytaniu tego wywiadu będzie chciała spróbować swoich sił w sztukach walki – od czego zacząć i do kogo się odezwać?

J: Wystarczy przyjść na trening! Na naszej stronie mamy godziny treningów, ale lepiej wcześniej odezwać się do mojego trenera lub do mnie. Doradzimy i pomożemy!

R: Czy jest to kosztowny sport?

J: Na tym etapie, czyli amatorskim to tak. Zawody, koszt dojazdu, wyżywienia i tak dalej, to spory wydatek. Podobno startując już zawodowo wszystko się zwraca, czas pokaże [śmiech].

R: Dziękuję za rozmowę i pozostało mi życzyć samych sukcesów.

J: Również dziękuję i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.