Posłanka Paulina Matysiak – Interwencja w sprawie niedostatecznej komunikacji autobusowej na terenie powiatu kętrzyńskiego

Region zamknięty na turystów? Posłanka Paulina Matysiak składa kolejne interwencje w sprawie wykluczenia transportowego. Tym razem do Starosty Powiatu Kętrzyńskiego

W 2019 roku operator świadczący usługi kolejowe i autobusowe Arriva przestał realizować przewozy w powiecie kętrzyńskim. Od tego czasu mieszkańcy Kętrzyna, Reszla, Gierłoży i okolic doświadczają wykluczenia komunikacyjnego. Posłanka Paulina Matysiak z partii Lewica Razem podjęła interwencję u pana Michała Kochanowskiego, Starosty Powiatu Kętrzyńskiego. Jest to jej kolejne działanie w województwie warmińsko-mazurskim, które dotyczy poprawy warunków życia mieszkańców regionu.

Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu do spraw Walki z Wykluczeniem Transportowym składa kolejne interwencje

Trzy lata temu Kętrzyn liczył prawie 30 tysięcy mieszkańców. Również wtedy przedsiębiorstwo Arriva zamknęło w nim oddział i przestało realizować przewozy autobusowe. Od tego czasu trasę na odcinku Kętrzyn – Gierłoż obsługuje prywatna firma, która od poniedziałku do piątku oferuje tylko dwa połączenia dziennie. W weekend nie ma żadnych kursów. Jeszcze gorszą sytuację mają mieszkańcy gminy Reszel, którzy nie mają dostępu do żadnych połączeń autobusowych między gminą, a siedzibą powiatu.

Posłanka Paulina Matysiak, która w Sejmie pełni również funkcję przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu do spraw Walki z Wykluczeniem Transportowym, postanowiła zwrócić się do starosty kętrzyńskiego z interwencją w tej sprawie. W piśmie zadała trzy pytania:

  1. Czy Starostwo Powiatowe w Kętrzynie monitoruje sytuację mieszkańców powiatu kętrzyńskiego pod względem dostępu do komunikacji publicznej?
  2. Czy władze powiatu kętrzyńskiego rozważają pozyskanie środków na realizację we własnym zakresie połączeń komunikacyjnych na terenie powiatu?
  3. Czy władze powiatu przy przygotowywaniu oferty turystycznej uwzględniają potrzeby turystów korzystających z komunikacji publicznej?

— Jeśli nie masz własnego samochodu, jesteś odcięty od świata — mówi wprost posłanka Matysiak. — Nie powinno tak być. Dostęp do komunikacji publicznej jest kluczowy, kiedy musimy dotrzeć do lekarza, sklepu, urzędu czy pracy. Wiem, że na Warmii i Mazurach jest wiele miejsc, do których nie dociera żaden autobus albo pociąg. Ostatnio interwencje składałam w bardzo podobnej sprawie u burmistrza Jezioran. Teraz u starosty kętrzyńskiego. O tej trudnej sytuacji mieszkańców poinformował mnie Bartosz Grucela, lokalny członek partii Lewica Razem i mój asystent społeczny.

Region zamknięty na turystów?

Mała liczba połączeń przekłada się nie tylko na komfort życia mieszkańców gminy i powiatu, ale też na liczbę turystów, którzy chcieliby odwiedzić Warmię i Mazury. W Gierłoży znajduje się Wilczy Szaniec, do którego obecnie w weekend można dojechać tylko własnym samochodem albo taksówką. Sanktuarium w Świętej Lipce czy zamek Biskupów Warmińskich to tylko kolejne miejsca, do których dostęp transportu publicznego jest ograniczony.

— Inicjatywa, by sprawdzić połączenia lokalne w powiecie kętrzyńskim, pojawiała się, gdy w tej sprawie zwróciły się do mnie osoby przyjmujące gości z Francji z partnerskiego regionu naszego Województwa — powiedział Bartosz Grucela, członek Zarządu Krajowego partii Lewica Razem i inicjator interwencji poselskiej. — Chciałbym, aby zwiększyła się dostępność atrakcji turystycznych dla turystów chcących odwiedzić Warmię i Mazury, ale przede wszystkim należy przywrócić mieszkańcom gmin bezpośredni kontakt komunikacją publiczną ze stolicą powiatu.

Starosta ma 14 dni, aby udzielić odpowiedzi posłance Paulinie Matysiak.

10 thoughts on “Posłanka Paulina Matysiak – Interwencja w sprawie niedostatecznej komunikacji autobusowej na terenie powiatu kętrzyńskiego

  1. Monitorują,rozważają i uwzględniają.A pytania są tendencyjne jak mawia klasyk.Żart taki.

    1. Jedna zadała pytania w których sugeruje sie odwiedz. Drugi odpowie i oboje zapiszą sobie ze działają. A mieszkańcy niezmotoryzowani nadal nie mają transopru. Ot takie przelewanie z próżnego w puste. Demokracja to jest sztuka mydlenia oczu. A gdyby tak zadano pytania:
      Co Starostwo Powiatowe w Kętrzynie zrobiło aby poprawic sytuację mieszkańców powiatu kętrzyńskiego pod względem dostępu do komunikacji publicznej?
      2. Co władze powiatu kętrzyńskiego zrobiły w celu pozyskania środków na realizację we własnym zakresie połączeń komunikacyjnych na terenie powiatu?
      3. W jaki sposób władze powiatu przygotowują oferty turystyczne mając wiedzę o braku komunikacji publicznej na potrzeby turystów?

      1. Faktycznie te trzy pytania poruszają istotę problemu. Czy jednak w obecnym układzie politycznym zadawanie ich a tym samym społeczny nacisk na działanie ma sens? Czy kętrzyński samorząd realizujący od dekady postulaty kapitalizmu inkluzywnego pochyli się nad problemami społecznymi? Patrząc jak Hećman czy Niedziółka czynili z każdej inicjatywy sposób na wyprowadzenie środków z miasta obciążając społeczność lokalną jedynie kosztami i skazując ją na wszelkiej maści buble, uważam że nie. Że w pierwszej kolejności należy wymienić cały garnitur kętrzyńskiego samorządu włącznie z radnymi którzy klepią szkodliwe decyzje.

        W moim odbiorze, w ostatnim dziesięcioleciu transport publiczny nie służy już pasażerom, ale producentom taboru i branży budownictwa infrastrukturalnego. Taki system nastawiony na kreowanie polityki parytetu długu na poziomie lokalnym oraz na transfer kapitału na rzecz korporacji, wydaje na świat przeskalowane inwestycje komunikacyjne, często też niefunkcjonalne, których późniejsze utrzymanie pochłania zasadnicze części budżetów. W polskich realich, kiedy samorządowcy stali się w mojej ocenie zwykłymi lobbystami, chyba mało który z nich pamięta, że komunikacja ma świadczyć usługi, a nie zapewniać rynek zbytu dla producentów autobusów. Lata medialnego bełkotu o przesuwaniu środków z eksploatacji na wydatki bezpodstawnie zwane inwestycjami, pozwoliły zapomnieć, że o dobrostanie decyduje wielkość konsumpcji, a nie jeszcze większa efektywność pracy i kolejne kredyty na beton oraz elektryki wedle woli Mateusza Morawieckiego.

        W moim odbiorze transport publiczny i infrastruktura komunikacyjna, to dzisiaj jeden wielki słup do transferu kasy, zaś działania samorządów np. powiatową strategię elektromobilności – odbieram jako zwykłe podkładki legitymizujące te praktyki. O układach transportowych polskich miast zorganizowanych poniżej wszelkiej krytyki – można byłoby swoją drogą książkę napisać. Tak robił Hećman i takie działania planuje Niedziółka.

        W aspekcie funkcjonowania transportu, już dawno walory istotne dla pasażera przestały być brane pod uwagę. Fetysz nowego taboru zaszczepiony w sposobie myślenia polskich urzędników odpowiadających za komunikację publiczną przez lobby producentów taboru, doprowadził już kilkanaście lat temu do aspołecznej polityki przesuwania środków z eksploatacji – na tzw. „inwestycje” czyli wydatki leżące głównie w interesie producentów tego taboru, a nie pasażerów. Trend ten dotarł dekadę temu i do Kętrzyna. Dewastację transportu publicznego lokalnie zaczął Hećman wygaszając komunikację miejską rękami niekompetentnej kadry, a kilka lat później dołożył się Niedziółka który nie przedłożył Radzie projektu planu transportowego
        . Takie działania to jednoznaczny wyraz braku deklarowanej chęci zmiany struktury modalnej ruchu i potwierdzenie zakupu taboru jako celu samego w sobie

        Tymczasem w tym kontekście dpowiedzią powinien być raport prof. Swianiewicza, opiniujący co decyduje o popularności komunikacji zbiorowej. Otóż w pierwszym rzędzie jest to jej dostępność -szczególnie czasowa, choć pewnie syntetyczny miernik jakości wskazujący np. wielkość populacji zamieszkałej w strefie dojścia do linii komunikacyjnej dużej częstotliwości – byłby właściwym instrumentem kontroli poziomu realizacji tego postulatu. Dostępność to także dostęp do określonego standardu usługi – np. z gwarancją miejsca siedzącego (!).
        Po drugie dostępność przestrzenna zdefiniowana jako narzędzie walki z wykluczeniem komunikacyjnym.
        Po trzecie wraz z rosnącą świadomością komunikacyjną – rola transportu jako czynnika skłaniającego do rezygnacji z transportu indywidualnego. Naturalnie wypełnienie tej funkcji wiąże się z jakością a przede wszystkim funkcjonalnością przestrzeni publicznej. Przykładowo wyjście z osiedla poza strefą oddziaływania przystanku, czy centra handlowe odseparowane od ciągu komunikacyjnego wielkimi powierzchniami parkingowymi, skutecznie zniechęcają do komunikacji zbiorowej. Bez szerszego rozumienia choćby tego problemu, pompowanie środków na komunikację publiczną zwłaszcza kiepsko zorganizowaną, będzie tylko marnowaniem środków publicznych. Z raportu nie wynika, jakoby wiek taboru lub elektryfikacja jego napędu miała realnie decydować o atrakcyjności transportu zbiorowego – zwłaszcza przy malejącym komforcie podróży oferowanym przez nowy tabor o coraz mniej funkcjonalnych i ergonomicznych wnętrzach.

        Reasumując: stoję na stanowisku że u podstaw obecnej sytuacji leży brak woli politycznej oraz oderwanie samorządu od problemu mieszkańców. Po drugie realizacja politycznych celów w duchu kapitalizmu inkluzywnego zakładającego angażowanie środków publicznych w zysk branży budownictwa infrastrukturalnego kosztem usług publicznych. Przy takim poziomie nierozumienia problemu lub intencjonalności szkodliwego działania, obawiam się że kętrzyński samorząd w odpowiedzi na Pańskie pytania gotów będzie wylać dziecko z kąpielą byleby tylko wykazać się medialnie zwłaszcza na chwilę przed wyborami. W ten przecież sposób Hećman zniszczył kętrzyńską komunikację miejską, a Niedziółka zaserwuje bubel drogowy który raz na zawsze przekreśli szansę na obwodnicę miasta.

        1. Taaak…
          Ani prowincjonalni urzędnicy samorządowi.
          Ani nie mniej prowincjonalni rządowi.
          Apsolwenci sorbon i kembridżów z Olecka czy Pułtuska.
          Nadal nie znają pojęcia URBANISTYKA. Pozostają na etapie dwóch wymiarów: długość razy szerokość
          – betonu, polbruku…

  2. Poruszając wątek likwidacji oddziału firmy Arriva w Kętrzynie należy przypomnieć, że przyczynami zaprzestania działalności wskazywanymi przez przewoźnika, było uchylanie się samorządu od współfinansowania transportu zbiorowego oraz brak stosownych regulacji na poziomie powiatu wynikających z przepisów prawa. Sytuacja po raz kolejny pokazała niekompetencję osób odpowiedzialnych za transport publiczny w Kętrzynie i powiecie kętrzyńskim. Arriva zwróciła uwagę, że wobec braku planu transportowego, w świetle prawa jest tylko przewoźnikiem transportu zbiorowego – nie zaś publicznego w rozumieniu Ustawy. Wobec powyższego nie może liczyć na rekompensatę z tytułu honorowania ulg ustawowych, co przy dużym udziale przejazdów młodzieży do szkół w strukturze przewozów, zaburzy płynność finansową firmy. Tymczasem ówczesny starosta Ryszard Niedziółka i
    podległy mu naczelnik wydziału Rafał Rypina nie przygotowali stosownego dokumentu. Mniej więcej pół roku przed decyzją Arrivy informowałem Rypinę o prawdopodobnym wyjściu Arrivy z rynku przewozów regionalnych i lokalnych w Kętrzynie i ryzykiem sprowadzenia transportu lokalnego do poziomu rodem z krajów trzeciego świata, oferując jednocześnie pomoc w zakresie sporządzenia właściwego dokumentu. Bezdyskusyjnie za obecny stan odpowiadają kętrzyńscy samorządowcy, a w szczególności obecny burmistrz Niedziółka oraz ciągle pozostający na stanowisku naczelnika Rafał Rypina. Nie przypominam sobie aby cokolwiek w tej sprawie zrobił też Michał Kochanowski – wówczas w ścisłym kierownictwie powiatu, a dziś starosta powiatu kętrzyńskiego, który według stanu mojej wiedzy podobnie jak poprzednik, nie wywiązuje się ze swoich obowiązków w zakresie zarządzania tym co dzieje się na drogach, które w określonym obszarze przecież mu podlegają.

    1. Niestety ani obecny Starosta ani jego POprzednicy i marne marionetka które zabawiały sie w rewolucję dla osiągnięcia swoich prywatnych celów nie zrobiły nic dla społeczeństwa w tym zakresie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.